TerraVege – W poszukiwaniu smaku #2/2018

A jak by tak zamienić niekoniecznie zdrowe produkty w naszej diecie, na ich wegańskie odpowiedniki?

Ponieważ od niemal miesiąca nie jemy mięsa (i jest nam z tym całkiem przyjemnie 😉 ), pojawiła się w mojej głowie myśl, by pójść o krok dalej i spróbować wegańskich wersji kilku moich ulubionych produktów spożywczych. I tak na pierwszy ogień poszły: żółty ser, pepperoni, majonez, bita śmietana i kebab. Jesteście ciekawi co z tego wyszło? Czytajcie dalej 🙂

Violife

Przyznaję – do wegańskiego żółtego „sera” w plasterkach podchodziłam dość sceptycznie. Obawiałam się, że będzie to albo „sam tłuszcz”, albo gumowaty twór, niekoniecznie mający jakikolwiek smak. Byłam w ogromnym błędzie! Nie dość, że konsystencja jest bardzo przyjemna (coś między „zwykłym” żółtym serem, a pakowanymi w oddzielne folijki plasterkami – na pewno wiecie, o czym mówię 😉 ). Na zimno jest pyszny, a po podpieczeniu na zapiekance jeszcze lepszy – lekko się topi, „otulając” pozostałe składniki, a wierzch ma wtedy lekko chrupiący i staje się nieco bardziej wyrazisty w smaku ♥ Niestety nie ciągnie się jak ser, ale jestem to w stanie przeżyć, ponieważ ten produkt jest fantastyczny! Na pewno spróbuję jego inne wersje w niedalekiej przyszłości 🙂

Pepperoni – Bezmięsny Mięsny

Nie ukrywam, że w pepperoni pokładałam największe nadzieje. Uwielbiam wszelkie formy salami, pepperoni, nduja… Dlatego oczekiwałam nie tylko wyrazistego smaku i specyficznej konsystencji, ale również.. tłuszczu. A tu jest go tyle co kot napłakał. Pepperoni po usmażeniu bądź upieczeniu – nie bójmy się tego powiedzieć – niemal „pływa” w tym, co się z niego wytopi i robi się smakowicie chrupiące. Tego tutaj nie ma. To „pepperoni” po prostu wysycha, jeśli się go nie wesprze olejem. I to jest moim zdaniem jego pierwszy minus. Drugi minus – charakterystyczny dla wegańskich produktów „mięsopodobnych” aromat mocno przebija się przez solidną ilość przypraw, co mnie osobiście drażni (odniosę się do tego tematu jeszcze nieco dalej w tym poście). Jak już napisałam co mi się nie podoba, to przejdźmy do plusów – konsystencja! Konsystencja! Konsystencja! Totalnie nie pepperoni, ale jak najbardziej kojarząca się z mięsem – kiełbaska jest mięciutka, soczysta, bez problemu można ją pokroić na plasterki czy w kostkę. Gdyby tylko zmienić nazwę tego produktu z budzącego wielkie nadzieje pepperoni na np „Kiełbasa pikantna”, to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej i jedynym „minusem” byłby wspomniany aromat.

Cremajo

Uwielbiam majonez. Używam go najczęściej do sosów jogurtowo-majonezowych, które podaję np z ryżem z warzywami, czy w sałatkach. Używam go też zamiast masła na kanapkach. Nie spodziewałam się, że jego wegański odpowiednik może być tak bliski oryginałowi. Jest! I to szokująco bliski oryginałowi! Od koloru, przez zapach po konsystencję (gęstego majonezu) i w końcu smak – wszystko się zgadza, poza brakiem jajek w składzie. Polecam!

  

Bita „śmietana”

Spodziewałam się, że któryś z produktów nie przypadnie mi do gustu, jednak nie przyszło mi do głowy, że będzie to właśnie wegańska „śmietana w szpreju” 😉 Miałam okazję próbować różnych śmietano-podobnych produktów roślinnych i zwykle były ok. Tutaj jednak.. no nie zrobiła na mnie wrażenia. Jest lekka, trzyma kształt, ale smak.. nie jest niedobra, ale nie jest też super smaczna. Inni producenci mają smaczniejsze produkty tego typu.

Kebab – Bezmięsny Mięsny

Wróćmy do tematu „aromatu” roślinnych „mięs”. Ten produkt udowadnia, że jak się chce, to można się go pozbyć 😉 Tak jak w przypadku „Pepperoni” miałam kilka uwag, to tutaj nie mam się do czego przyczepić. Kebab jest dobrze doprawiony, konsystencję ma „mięsną”, jest mięciutki, wilgotny, po podgrzaniu robi się jeszcze lepszy (a jak się niektóre kawałeczki przyrumienią to jest bajeczny). Wyjadałam go na zimno szykując obiad, zajadałam się nim z przyjemnością z dodatkami. Brawo!

ps jak już musiałabym się „czepnąć”, to mi osobiście kebab kojarzy się z wstążkami-plasterkami mięsa, a nie „słupkami”, ale to jest drobiazg niewarty uwagi. Jeszcze raz – brawo!

Podsumowując

Miałam mnóstwo zabawy próbując wegańskich odpowiedników ulubionych produktów i jestem pozytywnie zaskoczona, jak dobrze ten „test” wypadł. Na pewno za jakiś czas spróbuję innych wersji Violife („sera”), Cremajo kupię na pewno (następnym razem wersję z mniejszą ilością tłuszczu – ciekawe, czy będzie tak samo dobra 🙂 ), z oferty Bezmięsnego mięsnego już się czaję na Gyros i Boczek (chociaż w przypadku drugiej opcji boję się, że powtórzy się historia z Pepperoni). A no i oczywiście do Kebabu będę wracać, bo powiedzieć o nim „mniam” to za mało 🙂

Przy okazji polecam TerraVege – mają bardzo przyjemny wybór wegańskich produktów. Na pewno będę tam wracać, by przetestować kolejne smakołyki 🙂

TerraVege, Kabacki Dukt 4 lok. U1, 02-798 Warszawa


#postNIEsponsorowany





Navigate