Szwajcaria #1

Nigdy nie byłam w Szwajcarii, ale dzięki kolegom z tego kraju, miałam okazję spróbować… mnóstwo czekolady ♥


I’ve never been to Switzerland, but thanks to my friends from this country, I had a chance to try… tons of chocolate ♥ Thank you so much guys! 🙂

Niektóre z nich już kiedyś jadłam, jak Toblerone czy Lindor, ale trzy, które opiszę poniżej były dla mnie nowością.


I already knew some of them, like Toblerone and Lindor, but three chocolates that I’ll write about below, were new to me.

Ragusa

Ragusa – to tak na prawdę nie do końca czekolada – stanowi ona ułamek batona. Większość tej słodkości to pralina i całe orzechy laskowe. Jeśli je lubicie, będziecie zachwyceni. Ciekawostka – produkowana jest od 75lat! Tutaj znajdziecie więcej informacji -> KLIK

Dwa pozostałe produkty to tabliczki czekolady mlecznej. I to bardzo mlecznej, co mi akurat pasuje. Tą w czerwonym opakowaniu zajadaliśmy się w hotelu ostatniej nocy pobytu we Włoszech (tam nastąpiło „przekazanie” smakołyków) – wciągnęliśmy ponad połowę z dwóch tabliczek. Kojarzyła mi się z czekoladą z kalendarzy adwentowych (zwróciliście uwagę na nazwę producenta? 😉 ). Mimo wszystko odrobinę bardziej smakowała mi Villars, mimo, że różnica w smaku nie była duża.


Ragusa – it’s not really a chocolate – it’s only covering the bar. Most of it is a praline and whole hazelnuts. If you like them, you’re gonna enjoy this very much. Fun fact – it’s been produced for 75 years! For more info click here -> CLICK

Two other products are milk chocolate. Very milky, what I actually like. The one in red packaging we were eating during last evening in a hotel in Italy (that’s where we got sweets from our friends) – we ate almost half of one of two bars. It reminded me of advent calendar’s chocolates (btw – did you see producer’s name? 😉 ). I enjoyed Villars a little bit more, although they were very similar in taste.

A tutaj znane w Polsce przysmaki – Toblerone w 3 wersjach – gorzka, mleczna i biała. Moimi faworytami są dwie ostatnie – gorzka czekolada to nie moje klimaty. W Lindor z kolei najbardziej smakuje mi… czekolada. Nadzienie jest moim zdaniem zbyt tłuste.


And here are sweets, that are well known in Poland – Toblerone, three ways – dark, milk and white chocolate. My fav are last two – dark chocolate is not my thing. When it comes to Lindor – I like chocolate in it. Filling is to fatty in my opinion.

I ostatni produkt, który nierozerwalnie kojarzy się ze Szwajcarią, i który jest swego rodzaju (bardzo udanym) żartem. Bo kto przy zdrowych zmysłach przygotowuje fondue z gotowca, na dodatek w mikrofali?? Jeśli chodzi o smak, było bardzo wesoło – ser ustąpił miejsca wszechogarniającym %. Tak, na opakowaniu jest wzmianka o tym, że alkohol znajduje się w składzie. Nie, nie przeczytałam tego fragmentu. W biurze zapach po podgrzaniu kubeczka był co najmniej interesujący 😉


And last thing, that is very Swiss (and that I got as a joke, because who sane would prepare fondue from a cup and in microvawe??). When it comes to taste, it was funny – cheese almost disappeared behind overwhelming %. Yes, alcohol was mentioned on the package. No, I didn’t read that part. Scent in the office, after I heated it up, was interesting 😉


Jeśli miałeś okazję spróbować któregoś z produktów, które pokazałam – daj koniecznie znać w komentarzu, czy Ci smakowały!


If you had a chance to try any of the products I mentioned in this post – let me know in the comments how you liked it!




Navigate