Byłam w „Pytanie na śniadanie”! Temat: Szwedzkie śniadanie

Telewizja na żywo nie jest „aż tak” przerażająca, jak by się wydawało 😉


Na samym początku nie mogę nie wspomnieć, jak wdzięczna jestem za możliwość pojawienia się w jednym z najpopularniejszych programów śniadaniowych w naszym pięknym kraju. Było to bardzo ciekawe doświadczenie – wszyscy związani z tą przygodą okazali się przemili – od Pani Magdy, od której otrzymałam zaproszenie, przez Pana z recepcji, z którym pośmiałam się jak mnie obrotowe drzwi pokonały, po wszystkie osoby pracujące przy produkcji Pytania na śniadanie, parę prowadzących (Marzena Rogalska i Tomasz Kammel) i pozostali goście, z którymi siedziałam przy jednym stole (Michał Cessanis i Jakub Steuermark) i których spotkałam w green roomie (Wujek Samo Zło i Ola Nowak z kanału BEKSY).

Jak to się w ogóle stało, że znalazłam się w programie? Podejrzewam, że ma z tym związek post, który przygotowałam dla TyTuUrzadzisz.pl (IKEA) kilka lat temu, właśnie o szwedzkim śniadaniu. Możecie sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy od dłuższego czasu staram się pogodzić wszystko co dzieje się wokół RC Nennox (m.in. organizację kolejnej dużej imprezy w 2018) z powrotem do prowadzenia bloga (głównie) kulinarnego i, nie publikując zbyt regularnie, dostaję zaproszenie do telewizji. Nie powiem, wizyta w „Pytanie na śniadanie” dodała mi skrzydeł i przypomniała, jak wyglądało moje blogowanie jeszcze 2 lata temu. Poziom motywacji poszybował pod sufit.

Jeśli oglądaliście segment, w którym się pojawiłam, to niestety Wasza wiedza na temat szwedzkich śniadań nie wzrosła za bardzo. Dlatego pozwolę sobie teraz powiedzieć kilka słów na ten temat.

Pierwsza i najważniejsza sprawa – skąd wzięłam cała wiedzę na ten temat? W ogromnej większości od moich szwedzkich przyjaciół, oraz z internetu i oczywiście z wspomnień ze Szwecji. Podziękowania należą się Peterowi, Mauro, Viktorowi, Ronniemu, Danne, Ella-Britta i mojej kochanej Babci – podpowiedzieli co sami jedli na śniadanie jako dzieci, oraz co jedzą obecnie. Wasze zaangażowanie było na wagę złota :* Tack!

Mówiąc o szwedzkich śniadaniach trzeba wziąć pod uwagę, że tak na prawdę każdy je to, co lubi, więc niektóre potrawy tradycyjnie nie uznawane za śniadaniowe, mogą się u niektórych pojawić na talerzu. I nie ma w tym nic złego. Ja skupiłam się na bardziej tradycyjnej kuchni, na tym, co wspomniane osoby kojarzą z typowym śniadaniem swojego kraju i co ich zdaniem zupełnie na śniadanie się nie nadaje.

Napoje:
  • kawa – mocna. Może być z mlekiem, z cukrem, lub bez dodatków
  • sok – najczęściej pomarańczowy lub jabłkowy
  • mleko
  • herbata
Słodkie:
  • jogurt lub filmjölk (zbliżony do kwaśnego mleka) z musli
  • mleko z płatkami (współcześnie)
  • gröt – gęsta owsianka z dodatkami np cynamonem, cukrem i masłem. Podawana na talerzu z zimnym mlekiem wokół. Ciekawą historię opowiedziała przyjaciółka mojej Babci, starsza już Pani. Otóż jak była dzieckiem, wraz z rodzeństwem biegali do lasu zbierać borówki i później jedli z nimi gröt (już ugotowanymi w formie „sylt”, czyli luźnego dżemu). „Moda” na dodawanie musu z jabłek, o którym wspomniałam w poście dla TyTuUrzadzisz.pl przyszła później
  • kanapki – chrupkie pieczywo smarujemy masłem, nakładamy dżem (np truskawkowy) i na wierzch kładziemy ser żółty

Żadne naleśniki (tylko w czwartkowy wieczór 😉 ), żadne placuszki ani cynamonowe bułeczki! Kanelbullar i im podobne wypieki mają swoje własne „święto”, którym jest fika. Przerwa na kawę i bułeczkę dla szwedów to świętość!

Wytrawne:
  • kanapki – chrupkie pieczywo – najczęściej żytnie lub opieczone tostowe. Posmarowane masłem, z plasterkiem szynki lub sera i świeżym ogórkiem (na dalszych miejscach plasują się pomidor i papryka). Albo z plasterkami jajka na twardo i słonej pasty kawiorowej.
  • jajko na twardo ze słoną pastą kawiorową – sprzedawaną w tubkach. W Polsce jest dostępna, także jeśli macie ochotę spróbować, nic nie stoi na przeszkodzie

Jeśli np zdarzyło Wam się płynąć promem do lub ze Szwecji i wykupiliście śniadanie w restauracji, to mogliście na nim znaleźć m.in. naleśniki, klopsiki, jajecznicę, prinskorv (mini parówki), ziemniaki i śledzie. Tak na prawdę żaden z tych produktów nie jest typowo śniadaniowy. Co nie zmienia faktu, że  w podróży taka różnorodność jest pożądana i nadzwyczaj przyjemna.

I tak to wygląda, jeśli chodzi o szwedzkie śniadania – proste, nie wymagające długich przygotowań (gröt robi się ekspresowo). Powyższe zestawienie nieco kłóci się z tym, co mogliście zobaczyć w Pytaniu na śniadanie. Uznajmy, że kanapki podane przez kucharza były jego „wariacją na temat” i wszystko będzie dobrze 😉 Nie jestem tylko w stanie zrozumieć jak to się stało, że tomtegröt z przesłanego przeze mnie przepisu (KLIK) został przedstawiony jako „słony” 😛 No i te cynamonowe bułeczki..

Fragment programu, w którym się pojawiłam, możecie obejrzeć tutaj -> KLIK


ps na koniec ciekawostka – tak wygląda zazwyczaj moje śniadanie 😉

Navigate