ale mehico – w poszukiwaniu smaku #1/2017

W lipcu mieliśmy przyjemność wybrać się z dwójką naszych Włoskich Przyjaciół do restauracji ale mehico.

Na początku usiedliśmy na zewnątrz, ale niestety szybko zaczęło padać, więc skierowaliśmy swe kroki na piętro. Nie był to najlepszy wybór – nieco duszne/zadymione, troszkę za ciepłe – na szczęście zamówione potrawy wynagrodziły nam wszelkie drobne niedogodności.

Nasi przyjaciele zdecydowali się na wegetariańskie burrito i quesadilla, które możecie zobaczyć na zdjęciach powyżej. Tempo, w jakim znikały z ich koszyków wskazywał na to, że byli zadowoleni z wyboru 🙂

My natomiast wybraliśmy burrito szarpany wół* (łagodne) i nachos supreme (na ostro). Co mogę powiedzieć o burrito? Zamiast wziąć „gryza na spróbowanie”, wzięłam ich co najmniej kilka i mało brakowało, bym wciągnęła połowę porcji. Mięso rozpływało się w ustach, było dobrze doprawione. Do tego ryż, fasola i warzywa. Jak dla mnie mogłoby ich być ciut więcej, ale to nie one miały być gwiazdą tego dania.


*”szarpany wółDługo pieczona wołowina szarpana marynowana w kawie i czekoladzie, ryż, czarna fasola, kukurydza, świeża papryka salsa casera, ser Cheddar, świeża kolendra, sałata rzymska”

Jeśli chodzi o „moje” nachosy – rewelacja. Porcja niemała, ilość dodatków słuszna. Wybrałam wersję z bekonem, który mógłby być nieco drobniej pokrojony, żeby bez przeszkód można go było „zagarniać” chrupiącymi trójkątami, ale nie narzekam, bo poza tym nic mu nie brakowało. Oprócz niego w koszyku królowały: pomidor, cebulka, kolendra i moje ulubione jalapeno. Kroku dotrzymywał im ser (niestety nie zawsze rozpuszczony) i słuszna porcja śmietany. Żyć nie umierać!

W dniu, w którym odwiedziliśmy ale mehico, trwała promocja – „czwartek – do nachos supreme dokładamy 4 sosy gratis„. Zdecydowałam się na:

  • guacamole – uwielbiam awokado, więc nie mogło być inaczej. Jak dla mnie było trochę bez wyrazu i za słone, może ciut za kwaśne. Mogło być zdecydowanie lepiej, nie było źle.
  • salsa mango – świeża, pełna smaku, lekko pikantna. Zdecydowanie godna polecenia!
  • casera – świeże pomidory, cebulka, kolendra, idealna dawka ostrości. Ten sos smakował mi najbardziej!
  • śmietana – by złagodzić „piekło” po spotkaniu z jalapeno 😉

Podsumowując – uwielbiam meksykańską kuchnię i miałam bardzo wysokie oczekiwania. Na całe szczęście nie zawiodłam się i mogę z pełnym przekonaniem polecić ale mehico. Może oprócz lemoniady, która była wyjątkowo gorzka, przez skórki pływających w niej plasterków cytryny.. Ale poza tym – było smakowicie!

ps nasi przyjaciele domówili jeszcze porcję nachos supreme „na deser”. Nie wiem jak im się udało ją pokonać, ale dali radę i wszyscy wyszliśmy najedzeni i zadowoleni 🙂


ale mehico

Wańkowicza 6, Warszawa

Facebook: ale mehico


#postniesponsorowany #notsponsored (tak na prawdę to sponsorowany – przez Włoskich Przyjaciół 😉 )

Navigate